|
There are no translations available.
W związku z sytuacją finansową szczecińskiego Klubu ' Kontrasty" , jego dzierżawca Waldemar Kulpa wystosował list otwarty do Prezydenta Miasta Szczecina Piotra Krzystka. Poniżej jego treść:
Szanowny Panie Prezydencie,
Zwracam się do Pana jako mieszkaniec miasta, w którym mieszkam od 46 lat czyli od urodzenia.Od 20 lat prowadzę Studenckie Centrum Kultury Kontrasty, od 25 lat działam w kulturze studenckiej, a 30 lat temu rozpoczęła się moja przygoda z kulturą. Byłem muzykiem, autorem tekstów, kompozytorem, dziennikarzem, kabareciarzem, prezenterem muzycznym, ale najdłużej animatorem kultury.
Zawsze na sercu leżało mi dobro naszego miasta i jego mieszkańców. Dlatego też przez wiele lat rozwijałem markę, jaką w dużej mierze dzięki mojej pracy zyskały Kontrasty w Polsce, ale i na całym świecie. Poprzez moje działania dla wielu moje nazwisko również zyskało specjalny wydźwięk.
To w jakiej formie prowadziłem ten historyczny klub z 49 letnią tradycją nie pozwoliło mi na rozwinięcie jego działalności do takich rozmiarów, jakbym sobie tego życzył. Dla jednych była to tylko działalność gospodarcza, dla innych coś więcej niż działalność domów czy centrów kultury finansowanych przez miasto czy inne instytucje. Właśnie poprzez działalność gospodarczą miałem pewną swobodę pracy, doboru repertuaru, wreszcie możliwość uzyskania ciągłości, systematyczności i nie musiałem ulegać wpływom innych osób, słuchałem tylko świata artystycznego i swojego serca i umysłu. Nie zmieniał się ciągle dyrektor, kierownik itp., jak w innych placówkach kultury działających w mieście…
Niestety brak zainteresowania ze strony miasta kondycją budynku oraz jej użytkownika od tylu lat od ilu w nim działam, mimo moich dużych kosztów poniesionych na remonty i modernizacje, sprawił, że dziś nazywa się mnie dłużnikiem (moje zadłużenie dla ZSP, to nawet nie jeden miesiąc dofinansowania jednego domu kultury w mieście, gdzie dzieje się o wiele mniej niż w Kontrastach). Apel od kilku lat o pomoc w Wydziale Kultury UM, u dyrektora ESK 2016 spotykał się zawsze z oporem. Odpowiedź była jedna – MIASTO NIE JEST ZAINTERESOWANE. Nie zauważano mojej pracy dla kultury, dla miasta, nie interesowano się kondycją tego historycznego klubu, bo byłem dla nich tylko zwykłym przedsiębiorcą. Tymczasem domy kultury dotowane z naszych podatków, w których schronienie znajduje na etatach po kilkanaście osób w każdym, odrzucały prośby artystów o zorganizowanie koncertu, happeningu czy imprezy, nie mówiąc o imprezach charytatywnych, żądając za wynajęcie sali, kwot przerastających kieszeń nawet bogatej agencji artystycznej. Wszyscy Ci artyści, animatorzy czy agencje artystyczne, mogli przyjść do mnie i zrobić to w miejscu, gdzie przedsiębiorca prywatny prowadzi klub i mógłby im narzucać wysokie opłaty, zupełnie za darmo. Oprócz promocji artystów z całego świata, pomagałem również różnym organizacjom, domom dziecka, szkołom dla dzieci niepełnosprawnych itd. Być może jako przedsiębiorca dużo ryzykowałem, ale często udawało się to jakoś zorganizować, aby klub mógł się utrzymać.
Kiedy pod koniec ubiegłego roku rozpętała się burza wokół Kontrastów, a miasto chciało wypowiedzieć użytkowanie ZSP za ponad 100 tys. długu, chętnie uczestniczyłem we wszystkich spotkaniach dotyczących ratowania klubu. Od kilku lat bowiem nosiłem się z zamiarem, że jeśli nic się nie zmieni w sytuacji budynku, a klub zamiast przynosić dochody, będzie kumulował straty, odejdę gdy nie dostanę żadnego wsparcia od Miasta. Rozmowy, spotkania, debaty dawały szansę na uratowanie klubu. Sam poczyniłem starania (od kilku lat próbowałem), aby Uniwersytet Szczeciński, który nie ma własnego klubu od czasów słynnego za moich czasów studenckich Atutu, mógł objąć patronat, zostać użytkownikiem bądź właścicielem w przypadku usunięcia obecnego.
Znając analogiczne rozwiązanie, jakie PAM zastosował we Free Blues Club’ie, te rozmowy dawały nadzieję, że wspólnie z Panem Prezydentem uratujemy historyczny klub, obiekt i markę Szczecina.
Czasem rezultaty konkursów na markę miast bywały różne. Ja dzięki swojemu uporowi i wielu wyrzeczeniom tę markę zbudowałem. Oprócz rozpoznawalnej nazwy klubu, mnie jako organizatora, wypracowałem również markę Club Tropicana – najstarsza cykliczna impreza z muzyką latynoamerykańską w Polsce (od 16 lat).
Prace związane z ratowaniem Kontrastów były bardzo rozwleczone w czasie, nie przynosiły żadnych rezultatów, działania były niejasne i powodowały mój niepokój.
W listopadzie dostałem informację, że czynione są w stosunku do mojej osoby zabiegi, aby usunąć mnie z klubu, m.in. za sprzedaż alkoholu nieletnim. Pracownicy są bardzo wyczuleni na tym punkcie, dlatego się nie udało… Gdy w grudniu osoba, która miała pomóc w ratowaniu Kontrastów, podczas rozmowy o sytuacji klubu, zamiast szukać rozwiązań, pytała o to czy nie mam problemów z Sanepidem, Urzędami Skarbowymi itd., dało mi to do myślenia… Po czym spotkała mnie kontrola z Urzędu Miasta i Urzędu Skarbowego w jednym tygodniu.
W dzień po słynnej debacie w Willi Lentza, kiedy to wspólnie mieliśmy wypracować model ratowania Kontrastów, przedstawiciele ZSP nagle przyszli do mojego biura żądając spłaty całego zadłużenia, proponując mi upadłość.
Moje zadłużenie w tamtej chwili wynosiło około 29 tys. zł. Na prośbę ZSP wypracowałem projekt porozumienia rozłożenia na raty mojego zadłużenia, odpowiedzi nie otrzymałem. W zamian dostałem nakaz płatności z groźbą wypowiedzenia umowy. Gdy nastał kwiecień, po tygodniu przerwy świątecznej miał odbyć się całodniowy koncert dla ratowania Kontrastów, nie odbył się z powodu tragedii narodowej nastąpiły kolejne dwa tygodnie przerwy w działalności.
Napisałem do ZSP prośbę o zmniejszenie czynszu z powodu braku dochodu w tym czasie oraz zadzwoniłem do dyrektora ESK 2016 z prośbą o odpowiedź czy z Kontrastami coś się wyjaśnia, bo nie mogę dłużej narażać bezpieczeństwa finansowego rodziny. Dzień po żałobie narodowej 19 kwietnia wystosowano do mnie pismo rozwiązujące umowę. Jakim trzeba być nieczułym człowiekiem, aby w takim momencie, nie udzielając żadnej pomocy, o którą prosiłem od miesięcy, wyrzucać mnie w trybie natychmiastowym.
Odpowiedź jest prosta, taki stan rzeczy był komuś na rękę. Nie chodziło pewnie o żadną akcję ratowania Kontrastów, tylko chciano pozbyć się mnie.
Dlaczego zatem, kiedy proponowałem Miastu, aby zmienić formę finansowania SCK, nie upierałem się na dalszym prowadzeniu działalności gospodarczej, ciągle słyszałem, że MIASTO NIE JEST ZAINTERESOWANE.
MIASTO może nie, ale był, ktoś dla kogo budynek stanowił cel sam w sobie.
Jakie to „wyższe cele” nie pozwalały osobom decydującym o kulturze miasta na blokowanie pomocy dla Studenckiego Centrum Kultury Kontrasty od kilku lat, a zwłaszcza w ostatnim tak trudnym okresie?
Kto powinien odpowiedzieć za ten stan rzeczy, że budynek nadaje się do remontu, że nikt nie kontrolował użytkownika, że nikt nie wspierał mojej ciężkiej pracy dla kultury Szczecina a zwłaszcza młodego pokolenia, pracy w jedynym dla wielu osób, miejscu alternatywnym na mapie kulturalnej miasta?
Czy osoby piastujące funkcje odpowiedzialne za kulturę mają rozeznanie w tym co dzieje się w kulturze o wszelakich obliczach i czy na pewno działają dla wszystkich mieszkańców?
Czy jest już za późno na odwrócenie tego rozwoju wydarzeń, jakie podjęło ZSP, niszcząc najstarsze z olbrzymią tradycją miejsce troszkę innej kultury, niż prezentują domy kultury czy inne kluby w mieście?
Czy walka jaką wspólnie podjęliśmy (byłem w inicjatywie obywatelskiej) o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury ma odbyć się bez mojego wkładu i tak ważnej placówki kulturalnej jaką było SCK Kontrasty?
Dlaczego moje kilkumiesięczne zadłużenie spowodowało wykluczenie mnie z prac o ratowanie SCK Kontrasty, a sześcioletnie zadłużenie użytkownika względem miasto uchodzi bezkarnie.
Dlaczego w mediach ukazuje się mnie jako tego, który doprowadził ZSP do zapaści finansowej, kiedy to zadłużenie moje w stosunku do ZSP wynosi 5 miesięcy, a ZSP w stosunku do miasta ponad 70 miesięcy.
ZSP nie ponosiło prawie żadnych kosztów remontów w obiekcie, a ja blisko 400 tys. zł.
Niestety liczby mówią same za siebie, nic też nie usprawiedliwia mnie za taki stan rzeczy.
Opinia publiczna obserwuje mój konflikt z użytkownikiem, ale sam podejmowałem często rozmowy, aby ten stan zmienić, chciałem organizować wspólne imprezy, koncerty, aby moje zadłużenie w stosunku do ZSP, a ich w stosunku do miasta malało, ale nie było takiej woli współpracy – konflikt interesów wskazywany przez użytkownika obiektu.
Nie czas tutaj na wytykanie kto jest winien, tylko na rozwiązanie tej sytuacji.
Na dzień dzisiejszy Miasto traci jeden z najstarszych klubów studenckich w Polsce z olbrzymią tradycją i osiągnięciami, traci dobrego, oddanego miastu i kulturze animatora kultury.
Gdyby nawet powstało 1000 nowych Centrów Kultury nic nie zastąpi blisko 50-letniej tradycji, tradycji o którą tak ciężko w powojennej historii Szczecina.
Jeżeli misja jaką dostał Pan od mieszkańców pozwala na taki stan rzeczy, to proszę się zapytać Szczecinian, jakie mają zdanie o decyzji likwidacji Kontrastów.
W związku z inicjatywą poparcia dalszego funkcjonowania klubu pod moim kierownictwem, która wyszła od wielu środowisk (mieszkańcy, artyści, animatorzy, dziennikarze itd.) zostało uruchomione zbieranie podpisów na tradycyjnych listach oraz w internecie pod adresem - www.petycje.pl/petycja/5314/petycja_w_sprawie_studenckiego_centrum_kultury_kontrasty.html
Proszę zapoznać się z głosem wielu środowisk i przeanalizować dotychczasowe działania miasta.
Czy wszystko zostało zrobione, aby Kontrasty ocalić? Czy można było wcześniej zareagować na moje prośby? Czy czyjeś niejasne interesy mogą zniszczyć, to co w Kontrastach jest najlepsze, tradycję, prężne działanie i niesamowity klimat jakiego nie kupi się za żadne pieniądze.
Jeżeli Pan to zrozumie, to Wyborcy na pewno Panu tego nie zapomną, a będzie ich wielu i będą szczerze wdzięczni.
Z poważaniem
Waldemar Kulpa
|